BLW: dwa miesiące rozszerzania diety za nami - podsumowanie | Zdrowe Przepisy Pauliny Styś

Paulina Styś-Nowak dnia 2017/07/21

BLW: dwa miesiące rozszerzania diety za nami - podsumowanie

 








































13 lipca minęły nam dwa miesiące odkąd Antek próbuje produktów stałych. Postanowiłam podsumować to w kilku zdaniach, również dla samej siebie żeby mieć ogląd na rozwój zdarzeń ;)

Chęci do jedzenia


Antek rwał się do jedzenia od samego początku. Rwie się cały czas (nie potrafi przejść obojętnie obok jedzących rodziców), ale z samą konsumpcją bywa różnie. Były dni, że nie chciał nic spróbować i bardzo szybko opuszczał krzesełko (nigdy nie starałam się go "przetrzymywać" i zachęcać do próbowania, ponieważ mógłby się tym... zniechęcić). Bywały też dni, że próbował dużo chętniej.

Czyli wszystko w normie - tak wyglądają początki BLW.


Co jadł?


W ciągu tych dwóch miesięcy próbował:
  • warzywa: brokuły, kalafior, marchewka, fasolka szparagowa, szparagi, bataty, ziemniaki, papryka (z zupie krem), pomidor, cebula (w zupach krem), korzeń pietruszki, cukinia, buraki, jarmuż, botwinka;
  • owoce: awokado, banan, jabłko, gruszka, mango, truskawki, maliny, jagody (koktajl, placuszki, kostki z kaszy), brzoskwinia, nektarynka, arbuz;
  • produkty zbożowe: kasza manna, kasza jaglana, kasza gryczana jasna, kasza kukurydziana, chleb pszenno - żytni, chleb orkiszowy, chleb 100% żytni (raczej podaję ten), chrupki gryczane (bardzo sporadycznie), płatki owsiane, płatki jaglane;
  • mięso: indyk, kurczak;
  • ryby: dorsz;
  • jajko
  • suszone owoce: daktyle, morele (jako słodzidła do owsianki/placuszków)

 

W jakiej kolejności?


Przez pierwsze 10 dni były same warzywa i awokado z owoców, następnie proponowałam również owoce i kasze (początkowo jaglana). Po trzech tygodniach weszło mięso, a po pięciu tygodniach jajko. Ryba wskoczyła dokładnie po dwóch miesiącach. 

Oczywiście kolejność wprowadzanych przeze mnie produktów jest zupełnie przypadkowa i nie należy się nią wzorować. Każda mama sama decyduje co i kiedy wprowadzać. Jeśli dziecko nie jest obciążone w wywiadzie alergią (w rodzinie brak alergii) nie ma powodów żeby opóźniać wprowadzanie czegokolwiek (KLIK).

Pierwszy miesiąc


Pierwszy miesiąc polegał głównie na podawaniu pojedynczych produktów, na zasadzie gotujemy dla siebie brokuły czy ziemniaki to odkładamy również dla Antka. Najbardziej szalone przepisy to pieczony kurczak i kostki z kaszy kukurydzianej ;)

Proponowałam mu posiłki maksymalnie 2 razy dziennie. Miał jeszcze dosyć sporą ilość drzemek i często był kłopot ze znalezieniem dodatkowej chwili na stały posiłek (dziecko musi być najedzone mlekiem i wyspane). Zdarzało się nawet tak, że ugotowałam mu jakieś warzywa, ale nie udało się ich zaproponować bo postanowił uciąć sobie nieoczekiwaną drzemkę ;)

 

Drugi miesiąc


Od drugiego miesiąca postanowiłam bardziej zmodyfikować nasze posiłki tak, aby również Antek je jadał. Gotuję wspólne mięso, omlety, jajecznicę, owsiankę, jaglankę, koktajle, zupy krem, kasze, pasty do chleba, placuszki, makarony, pulpety, kotlety itd. 

Jest też mniej drzemek więc łatwiej wkomponować posiłki w plan dnia. Staramy się jak najczęściej jeść razem przy stole - dzieci uczą się naśladując dorosłych. Im więcej okazji będą miały tym lepiej.

Duży plus dla nas wszystkich: używamy mniej soli. Odkryłam, że ziemniaki i mięso bez soli są całkiem spoko. Naprawdę mi smakują i nie mam potrzeby dosalania. Super!

 

Co lubi najbardziej?


Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, ponieważ preferencje zmieniają się z tygodnia na tydzień. Początkowo najchętniej próbował brokuła, banana, mango i jabłko. Teraz hitem jest marchewka, owsianka z jabłkiem, samo jabłko, truskawki, fasolka szparagowa i grillowana cukinia (dosyć pikantna). Za to brokuła zbytnio nie tyka ;)  

Generalnie jednego jednego dnia chętnie próbuje coś po co wcześniej nie sięgał. Nie ma reguły.

Czy coś je?


Od początku coś trafiało do brzuszka (wszystko widać w kupie) i dalej tak jest. Jednak nie są to jakieś szalone ilości. Powiedziałabym, że cały czas jest na etapie próbowania. Jeszcze nie przyszła prawdziwa fascynacja jedzeniem - czekam... ;)

Pozytywne jest to, że ma niezłą frajdę przy jedzeniu - jest naprawdę zadowolony, że może jeść sam co chce i ile chce. Nikt nie wywiera presji i dzięki temu próbowanie sprawia mu dużą radość.

 

Rozwój


Ewidentnie rozwinął się w zakresie jedzeniowym przez te dwa miesiące. Początkowo był duży problem z podnoszeniem czegokolwiek z blatu (musiałam mu wszystko podawać do ręki). Teraz podnosi każdy produkt, który sobie upatrzy. Również te śliskie, np. pomidory, gruszki.

 

Złota rada


Co mogłabym doradzić po tych dwóch miesiącach?

Myślę, że najmądrzejsza rada to taka żeby nie przejmować się, że dziecko nie wciąga wszystkiego co mu się podaje. Grunt, że próbuje i poznaje nowe smaki i struktury. Raz jest lepiej raz gorzej. To nic - na wszystko przyjdzie czas.

Aby zbytnio się nie zrażać sugeruję nie gotować dla dziecka osobnych posiłków. Może to wywołać niepotrzebne rozgoryczenie i frustrację u osoby gotującej. No bo jak to, ja się napracowałam, nastałam przy garach a Ty nawet nie powąchałeś... Tak nie myślimy i nie robimy - nie wywołujemy w dziecku poczucia winy. To są tylko i wyłącznie nasze oczekiwania, które w tym momencie należy maksymalnie obniżyć.

Albo gotujemy wspólne posiłki (odpowiednio zmodyfikowane), albo podajemy dziecku pojedyncze produkty, które szybko się gotują (warzywa na parze) lub nadają się do jedzenia w stanie surowym (świeże owoce).




P.S. Chcesz jeść zdrowo jednak nie wiesz od czego rozpocząć? Pobierz teraz moją listę 55 zdrowych produktów i weź ją na kolejne zakupy! To będzie Twój pierwszy krok w stronę zdrowego odżywiania i lepszego życia (zdrowie, więcej energii, szczupła sylwetka, mocne włosy i paznokcie). Do dzieła!

11 komentarzy:

  1. Co sądzisz o dzieciach na diecie frutariańskiej? Ostatnio zauważyłam taki trend chociażby na youtubie, gdzie niektórzy twierdzą, że cukier z owoców zupełnie nie jest szkodliwy i nie można z nim przesadzić. I że owoce dostarczają wystarczającą ilość białka i tłuszczu. Mnie to w ogóle nie przekonuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam. Nie jest możliwe dostarczenie wszystkich składników odżywczych na takiej diecie.

      Usuń
  2. Dziękuję Ci za te wpisy. W jasny i prosty sposób wyjaśniasz na czym polega ta metoda. Dużo mi one dały. Potrzeba tylko odwagi wiary we własne dziecko i duuużo cierpliwości. A zdjęcie rewelacyjne. Dziecko umrusane dziecko szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Oj tak, dziecko ma dużą frajdę gdy może jeść samodzielnie :)

      Usuń
  3. Ale Antoś urósł,śliczny chłopczyk Pozdrawiamy Gosia z Tina

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak podawałaś chleb? Odkrajałaś skórki? Nie ma niebezpieczeństwa, że niemowlę 'zapcha się' i będzie się dławić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokrojony na paski, ze skórką. Nie dławił się nigdy chlebem ;)

      Czasami podaję też podpieczony w tosterze

      Usuń
  5. U nas zaczęliśmy BLW kilka dni przed 6m i szło to dosyć bezpiecznie - przez pierwsze 3tyg marchewka,cukinia,ziemniaki. Potem doszły owoce, kolejne warzywa, ryż, kasze, itp. Mój maluch miał kolki dosyć długo (do 6m) i wolałam powoli wprowadzać nowe produkty, by dodatkowo nie obciąźać układu trawiennego. Dla początkujących w BLW miałabym tę samą radę, by nie przejmować się tak bardzo, gdy dziecię bawi się jedzeniem i tylko trochę wpada do brzuszka. To samo z bałaganem. Wszystko z czasem przychodzi - i bałagan mniejszy i dziecię zaczyna się najadać. Nauka jedzenia na pewno nie jest prosta i nie ma co oczekiwać, że z dnia na dzień dziecko będzie jadło pełen posiłek w jako takiej czystości. To tak samo trudna nauka, jak chodzenie czy mowa ;) Dajmy dziecku robić to w swoim tempie. Druga kwestia to brak łyżeczek przy BLW. Myślę, że nic złego się nie stanie, jak od czasu do czasu nakarmimy dziecko łyżeczką, np przy zupie lub innym brudzącym daniu, gdy naprawdę nie chce nam się sprzątać :)

    OdpowiedzUsuń